7 lipca 2026 Aktualności

DOJRZAŁOŚĆ RYNKU NIE OZNACZA KOŃCA MOŻLIWOŚCI

Rynek nieruchomości handlowych od lat ogłaszany jest nasyconym, a nawet schyłkowym. Tymczasem on nadal ewoluuje i zaskakuje. O jego przyszłości rozmawiamy z Benoit Charles, CEO Apsys Polska.

Apsys wszedł na polski rynek w 1996 r. Najpierw powstały Korona i Centrum Janki, potem Manufaktura. Skąd przekonanie, że w kraju, w którym centra handlowe I generacji dopiero raczkowały, warto robić projekty o tak dużej skali?

BENOIT CHARLES: To nie była decyzja oparta wyłącznie na tym, jak wyglądał wtedy rynek, ale na tym, jak może wyglądać w przyszłości. Maurice Bansay, założyciel firmy, dostrzegł w Polsce ogromny potencjał. Nie bez znaczenia był fakt jego doświadczenia z rynku francuskiego, ale przede wszystkim zadecydowało wizjonerskie podejście i przekonanie, że nie chodzi tylko o budowanie, ale o tworzenie miejsc, które odpowiadają na potrzeby ludzi. Pierwsze projekty otwarte w 1999 r., czyli Korona we Wrocławiu i podwarszawskie Centrum Janki, były, jak na owe czasy, bardzo nowatorskie – ze strefą food court i ofertą rozrywkową. Pamiętajmy, że dominującym formatem handlowym na naszym rynku był wówczas hipermarket z alejką usługowo-handlową. Prawdziwym wyzwaniem była jednak Manufaktura. Apsys postawił na historię miejsca i jego potencjał, chociaż cała branża patrzyła z niedowierzaniem. W tym roku mija 20 lat od otwarcia, a my nadal z satysfakcją zarządzamy tym projektem. Manufaktura notuje 21 milionów odwiedzin rocznie i pokazuje, że przedsięwzięcia łączące handel z kulturą, przestrzenią miejską i tożsamością miejsca są nie tylko trwałym modelem biznesowym, ale odpowiedzią na potrzeby współczesnych miast i ich mieszkańców.

W 2008 r. do Polski dotarł kryzys finansowy. Dla branży nieruchomości było to szok. Co te wydarzenia mówią o tym, jak budować firmę odporną na kryzysy?

Tamten kryzys był szczególnie wymagający. W ciągu roku wolumen inwestycji spadł z 4,5 mld do 790 mln euro. Banki zamroziły finansowanie, kapitał zagraniczny odpłynął. Z naszej perspektywy kluczowe było to, że od początku budowaliśmy projekty długoterminowo, jako miejsca, którymi zarządzamy i za które bierzemy odpowiedzialność. To naturalnie wymusza większą dyscyplinę, ostrożność w założeniach i koncentrację na jakości. Druga rzecz to dywersyfikacja funkcji i źródeł przychodu. Projekty, które łączą handel, gastronomię, rozrywkę i funkcje miejskie, są bardziej odporne i nie są uzależnione od jednego scenariusza konsumenckiego.

Dziś Apsys to nie tylko centra handlowe. To mieszkania, food halle, a przede wszystkim rewitalizacje historycznych obiektów. Co skłoniło firmę do takiej dywersyfikacji?

Centra handlowe były i są ważną częścią tego, co robimy. Dziś zarządzamy blisko 700 tys. mkw. GLA, które odwiedza rocznie ok. 104 mln osób. Od początku definiowaliśmy się jako firma, która tworzy miejsca odpowiadające na potrzeby miast i ludzi. A te zmieniają się bardzo dynamicznie: miasta się zagęszczają, styl życia ewoluuje, a granice między różnymi funkcjami coraz bardziej zacierają. Rewitalizacje, projekty mixed-use czy butikowe projekty mieszkaniowe to różne sektory naszej działalności, ale wspólny mianownik pozostaje ten sam: tworzenie miejsc, które mają znaczenie dla lokalnej społeczności i sprawdzają się w długim terminie. Wejście w każdy z nowych segmentów poprzedza pytanie o to, gdzie jest potencjał, którego inni nie dostrzegają? I rzeczywiście Apsys stał się specjalistą od rewitalizacji nie tylko w zakresie budynków historycznych, jak Hala Targowa w Gdańsku czy Manufaktura, ale również przestrzeni zapomnianych, czego przykładem są inwestycje mieszkaniowe Solea w Warszawie czy Nowa Stawowa i Ogrody Staromiejskie we Wrocławiu.

Apsys to firma, która łączy kompetencje dewelopera, inwestora i operatora  wykorzystuje je do tworzenia złożonych projektów, które są częścią tkanki miasta.

Polski rynek nieruchomości handlowych jest jednym z najbardziej dojrzałych w Europie Środkowej. Czy to znaczy, że najciekawsze już za nami?

Dojrzałość rynku nie oznacza końca możliwości. Polski sektor handlowy to jeden z najszybciej zbudowanych rynków w Europie. 14,2 mln mkw. powierzchni, którą dysponujemy, powstało w ciągu 30 lat. W Polsce wciąż przybywa ponad 500 tys. mkw. obiektów handlowych rocznie, co pokazuje, że rynek się nie kurczy, ale ewoluuje. W ostatnim czasie najszybciej rośnie sprzedaż w kategoriach usług o 10,6%, gastronomii o 6,6% i rozrywki o 5,3%. Dlatego od lat inwestujemy w miejsca, gdzie zakupy są tylko jednym z elementów. To oznacza pracę na istniejących obiektach – modernizację, repozycjonowanie, zmianę oferty. Przykładem takiego myślenia jest Food Fyrtel w Posnanii, pierwszy w mieście całoroczny food hall, i to zlokalizowany w centrum handlowym. Kolejny rozdział piszą projekty mixed-use. W dużych miastach, gdzie nie ma już miejsca na nowe galerie, handel coraz częściej łączy się z mieszkaniami, biurami czy usługami. Więc nie, najciekawsze nie jest za nami. Myślę, że najlepsze dopiero przed nami.

W tym roku Apsys świętuje 30-lecie. Patrząc na kolejne trzy dekady, jaką firmą chcecie być i jakie miejsca tworzyć?

Trzydzieści lat temu Maurice Bansay przyjechał do Polski z przekonaniem, że można tu tworzyć miejsca, które zmienią miasta na lepsze. Dziś mamy za sobą wiele realizacji i choć z pozoru są to bardzo różne projekty, to łączy je fakt, że powstawały z myślą o ludziach. Niezależnie od formatów, jakie będziemy realizować w przyszłości, cel jest ten sam, żeby ludziom żyło się lepiej. Stoi za tym cały zespół Apsys, 240 osób w samej Polsce, które pracują nad tym, żeby miejsca, które tworzymy i którymi zarządzamy, miały znaczenie nie tylko funkcjonalne, ale też emocjonalne, wpisane w kontekst miasta i jego tożsamość. I to właśnie doświadczenie, odwaga i ludzie sprawiają, że jutro, za rok i kolejne 30 lat chcemy być firmą, która wciąż zaskakuje rynek i podejmuje się niemożliwego.

Pozostałe aktualności